Andrzej Bobola zapewne odziedziczył charakter i temperament po przodkach, wśród których było wielu gwałtowników (co nie było rzadkością wśród ówczesnej polskiej szlachty). Jego przodkowie z XIII w. byli, jak i wielu innych, rycerzami-rabusiami na Śląsku. Pochwyceni, zostali skazani na śmierć, musieli zatem sprzedać rodzinne Bobolice, aby mieć z czego zapłacić karę za uratowanie głów. Wtedy przenieśli się do Małopolski. Szlacheckie wychowanie z pewnością też odcisnęło piętno na Andrzeju. Jednak nie pozostał on niewolnikiem, tego co odziedziczył i otrzymał.
Nie wystarczy wstąpić do zakonu i przyjąć świecenia kapłańskie, aby stać się doskonałym – to dopiero początek drogi. Przełożeni odpowiedzialni za formację Boboli zanotowali, że był wybuchowy i niecierpliwy, łatwo poddawał się emocjom. Potrafił do upadłego trzymać się swojego zdania. Miewał problemy ze wstrzemięźliwością w jedzeniu i piciu oraz w panowaniu nad mową. Zalecano mu też, aby bardziej pracował nad cnotą obojętności wobec decyzji przełożonych, bo zaobserwowano, że kiedy dowiedział się, że jego pierwszym zadaniem po święceniach ma być praca w kościele w Nieświeżu, był wyraźnie przygnębiony. Pokora też raczej nie leżała w jego naturze. Jeden z przełożonych uznał go nawet za niezdolnego do pracy nauczycielskiej i pełnienia funkcji przełożonego, dopóki nie wykorzeni wad.
Rektorem kościoła w Nieświeżu był tylko rok (1623-1624). Również przez rok był kaznodzieją w Warszawie (1636-1637) i Płocku (1637-1638). Może tak częste przenosiny związane były potrzebami zakonu, który w tym czasie bardzo dynamicznie się rozwijał ? A może przyczyną był jego trudno charakter? Trudno dziś jednoznacznie stwierdzić.
Ojciec Andrzeja Bobola, świadom swoich ograniczeń i – mówiąc językiem współczesnym – deficytów, podjął trud zmieniania w sobie tego, co utrudniało bycie dobrym kapłanem i zakonnikiem. I jego starania odniosły skutek! Pod koniec jego życia zanotowano, że przyciągał ludzi miłym usposobieniem, a szczególnie lgnęła do niego młodzież.
Z całą pewnością walka, którą Andrzej Bobola przez wiele lat toczył z samym sobą, ogromnie go zahartowała i uświęciła. Jeden z biografów św. Andrzeja Boboli napisał o jego męczeństwie, że był to „purpurowy kwiat róży zakwitającej na krzewie długo pielęgnowanym i bezwzględnie obcinanym”. To wszystko, wraz z niewzruszoną wiarą, uczyniło z niego glebę, na której łaska Boża wydała plon stukrotny w godzinie męczeńskiej próby.
Święty Andrzej Bobola może być patronem dla ludzi z trudnym charakterem czy zmagających się z problemami osobowościowymi, a także dla psychologów, terapeutów i psychiatrów.
