Portal poświęcony św. Andrzejowi Boboli

Wtorek, 21 kwietnia 2026          
Wtorek, 21 kwietnia 2026          

Jak św. Andrzej Bobola nawracał mieszkańców poleskich bagien

Największe bagna w Europie znajdują się na Polesiu. To właśnie na tych rozlewiskach pracował Andrzej Bobola.
Św. Andrzej Bobola podczas misji na Polesiu.

W XVII wieku dostęp w te okolice był utrudniony, bo brakowało dróg, a wsie znajdowały się na wyspach pośród rozlewisk. Do niektórych osad można było dotrzeć tylko zimą, kiedy bagna zamarzły, lub w czasie suszy. Kilkadziesiąt lat wcześniej ks. Piotr Skarga pisał do współczesnych sobie jezuitów, że nie muszą szukać Indii Wschodnich czy Zachodnich, bo prawdziwe Indie mają u siebie na Litwie i w Inflantach.

Poziom religijny i moralny mieszkańców tych terenów był opłakany. Poza chrztem nie dbali oni o inne sakramenty. Hołdowali licznym przesądom i zabobonom. Często nie byli nawet świadomi tego, czy są katolikami czy prawosławnymi. Jezuiccy misjonarze, którzy dotarli na tereny w początkach XVII w., w przystępny sposób mówili o potrzebie przyjmowania sakramentów i poprawy życia. Ponadto chrzcili, wiązali małżeństwa i odprawiali msze św. Przemierzali te obszary we dwóch albo trzech (zwykle było to dwóch księży, którzy czasami mieli do pomocy brata zakonnego).

Jednym z takich misjonarzy był św. Andrzej Bobola, który wraz o. Marcinem Tyrawskim apostołował między Pińskiem a Janowem Poleskim. Pod koniec życia o. Bobola przemierzał Polesie wraz z o. Szymonem Maffonem, który poniósł śmierć męczeńską z rąk tych samych kozaków dzień przed nim.

Miejscowi początkowo byli nieufni, przekonywali się do misjonarzy dopiero wtedy, gdy dowiadywali się, że ci nic od nich nie chcą dostać. Zakonnicy obchodząc miasteczka i wioski wyznaczali czas i miejsce na spotkanie. Ludzie przychodzili masowo i wtedy misjonarze wygłaszali kazania. W krótkich i dostosowanych do odbiorców słowach pouczali ich o spowiedzi, komunii św. i innych sakramentach, uczyli ich też podstawowych prawd wiary i modlitw. Po takim przygotowaniu spowiadali i odprawiali mszę św. w jakimś czystym spichlerzu, a po kolejnej nauce rozdawali komunię św. Następnie chrzcili i błogosławili małżeństwa.

Nie poprzestawali na tych, którzy przychodzili na zebrania. Przede wszystkim wstępowali do wiejskich lepianek, gdzie zaniedbaną religijnie ludność nauczali katechizmu i udzielali sakramentów. O. Bobola najbardziej starał się zjednać dla Chrystusa młodzież, którą przyciągał miłym usposobieniem. Z wielką gorliwością i umiejętnością uczył ją katechizmu. W swej apostolskiej gorliwości czynił wszelkie możliwe wysiłki, by oderwanych od jedności z Rzymem prawosławnych sprowadzić z powrotem na łono Kościoła katolickiego. Mnisi prawosławni wszczynali z nim dysputy, stawiali mu rozliczne zarzuty, które on odpierał dzięki znajomości ojców i doktorów Kościoła wschodniego (przydało mu się gruntowne wykształcenie i znajomość języka greckiego) i wykazywał, że jedynie prawdziwy jest Kościół katolicki.

Pracy św. Andrzeja Boboli towarzyszyły błogosławione skutki. Wielu wątpiących utwierdzał on w wierze, inni wyzwalali się z długoletnich nałogów i porzucali grzeszny tryb życia. Wreszcie wielu prawosławnych z ludu i ze szlachty przechodziło na katolicyzm. Do największych sukcesów pracy misyjnej św. Andrzeja Boboli należy zaliczyć przejście na katolicyzm dwóch wsi, Bałandycze i Udrożyn, liczących około 80 domów.

Prawosławni zwali go pogardliwie „duszochwatem” – łowcą dusz. Proporcjonalnie do owoców jego pracy misyjnej i sławy, jaką się cieszył wśród ludności katolickiej, wzrastała u zwolenników prawosławia nienawiść do jego osoby i żądza zemsty za liczne nawrócenia na katolicyzm. Nierzadko zdarzało się, że na widok św. Andrzeja Boboli dzieci prawosławnych wybiegały na drogę i obrzucały go obelgami, a nawet błotem.

Włodzimierz Operacz
Opublikowano: 11-03-2026