Andrzej Bobola nie urodził się od razu świętym. W tamtym czasie musiał jeszcze sporo pracować nad swoimi wadami. Przełożeni zanotowali na przykład, że gdy dowiedział się o swoim pierwszym przydziale, wyraźnie posmutniał. Może uważał, że opieka duszpasterska nad prostymi ludźmi jest poniżej możliwości i aspiracji wykształconego szlachcica? Zwrócono mu zatem uwagę, aby starał się z większą wolnością i bezinteresownością przyjmować decyzje przełożonych. Posłuszeństwo, które w każdym zakonie ma charakter nadprzyrodzony, u jezuitów było szczególnie wysoko cenione. Pomimo pewnej frustracji z gorliwością oddał się więc swoim obowiązkom. A gorliwość wypływającą z posłuszeństwa wydała obfite owoce.
Ojciec Bobola miał do pomocy przy kościele jeszcze dwóch jezuitów. Dzięki zachowanych dokumentom możemy się dowiedzieć, że był sprawnym organizatorem. Pod jego rządami położono nowy dach na kościele i odnowiono ściany zewnętrzne, a w celu uświetnienia nabożeństw zakupiono nowe draperie oraz klika ornatów za ówczesne 800 złotych.
Przede wszystkim Andrzej Bobola oddał się duszpasterstwu. Ponieważ sprawozdawczość u jezuitów była bardzo rozbudowana, wiemy, że w kierowanym przez niego kościele wysłuchano wtedy 6 tysięcy spowiedzi, w tym 459 z całego życia, i odnotowano liczne nawrócenia: z herezji 10 osób, ze schizmy 34 osoby, kompletnych ateuszów 20. Udawało się nawracać lichwiarzy (warto zauważyć, że lichwiarstwo uważano wtedy za grzech publiczny), kryminalistów i skazańców. Pokaźną część tego dorobku należy zapewne przypisać św. Andrzejowi.
Ponadto Andrzej Bobola był misjonarzem ludowym. Obchodził zaniedbane religijnie wioski należące do ordynacji Radziwiłłów. Ochrzcił wtedy blisko sto osób, udzielił ślubu 49 parom żyjącym w konkubinacie i wielu publicznych gorszycieli skłonił do spowiedzi i poprawy życia. Przełożeni powierzyli mu także opiekę nad ubogą młodzieżą szlachecką uczącą się w Nieświeżu. Jak widać, nie brakowało mu zajęć. W Nieświeżu o. Andrzeja Bobola zasłynął też jako kaznodzieja.
Tak wykuwała się jego świętość, która zabłysła pełnią blasku po latach, w godzinie męczeńskiej próby.
